h
|
pętla Zastanawiam się, jak długo można być na stronie 37 "Wstępu do spektroskopii rezonansów magnetycznych". sugestia Jak przekonać rodzicieli, że moje studia są sześcioletnie? równowaga Snuję się po domu z kubkiem herbaty w ręce. Czytam o odległym kraju, albo gapię się w okno. W rzeczywistości równoległej pewnie robię teraz coś ogromnie fascynującego. W tej odpoczywam. Balans jest niezbędny. inaczej w stanie półświadomości, czyli zawieszeniu takim pomiędzy spaniem a nie-, znowu zaczęło pojawiać się nieobce uczucie spadania w mglistą przestrzeń, a oczy otwierają się pełne strachu. siadając na łóżku po zgaszeniu światła szybko podciągam nogi, bo wrażenie istnienia potwora-spod-łóżka nie uciekło, nie całkiem. gdy swoje lata mogłam policzyć na palcach jednej ręki, gałęzie drzewa zza okna rzucały rogaty zwierzokształtny cień na przeciwległą ścianę, wtedy chowałam głowę pod kołdrę i wyobrażałam sobie [ ], podkarmiając nieświadomie irracjonalność dziecięcych lęków. lalkowe oczy błyszczały nocą w zupełnie inny sposób. zmysły Jestem poirytowana zapachową srajtaśmą. zadanie pociąg z torunia do warszawy jedzie z predkoscią 60 km na godzine. siedzi w nim pijak. zaczyna pic wino juz w toruniu i po 20 kim butelka jest pusta. zalozmy ze wyrzuca (bo zawsze wyrzuca) tą nieszczesną butelkę pod tym samym kątem, z taką samą siłą i w tym samym miejscu, siedząc zawsze w czwartym przedziale (licząc od konca) przedostatniego wagonu . za kazdym razem lot butelki ma taką samą trajektorię. predkosc wiatru i opor powietrza jest zalozmy tez za kazdym razem taki sam. butelka rozbija sie zawsze w tym samym miejscu. ale istnieje mozliwosc ze dokładnie w tym miejscy bedzie lezała piłka pozostawiona przez bawiące sie dzieci i kiedy pijak jadący z torunia do warszawy wyrzuci kolejny raz pustą butelkę po winie ta zamiast jak zwykle rozbic sie w drobne kawałki, odbije sie od okrąglego przedmiotu nazywanego piłką, przeleci 30 m, wleci przez otwarte okno i wpadnie do akwarium z rybkami. autoterapia Ból jest neutralny. To tylko momento-granica miêdzy Całością a tym, co twardnieje jako "ja" - "ja", któremu nie dane jest Rozumieć. diagnoza choroba dziwna, nie dająca się określić, lecz bez wątpienia wyniszczającą organizm psychicznie, tocząca duszę jak skir, będąca bezustannym szarpaniem żył, głuchą i niemą rozpaczą umysłu. Psycha siadła, ale co tam, i tak wszyscy dopierdalają równo. Takie życie. Pomiędzy dwoma punktami w czasoprzestrzeni jest najlepiej. Swobodny ciąg myśli i poczucie, że dopóki jestem pomiędzy to nic mnie nie dotyczy. Często, jeśli nie ciągle, jestem pomiędzy tylko punkty są różne. W moim pokoju komary- mutanty o rozstawie odnóży wielkości dłoni. Nie przerywając obliczeń polaryzowalności dipolowej ubijam je poduszką. "Ludzie-brzytwy nadchodzą z nastaniem zmroku i szperają po domu, nawołując się i podśpiewując. Wszyscy wiedzą, że to oni, i nikt nie śmie uchylić drzwi. Mają brzytwy zamiast palców i na plecach. Brzytwy we wnętrzu dłoni. Gdy raz cię wezmą w swe objęcia, spłyniesz krwią, zanim się zorjętujesz. Mają brzytwy pośród zębów i chcą cię ucałować" G.Masterton W kwestii twardości Nie interesuje mnie luksus posiadania miękkiej dupy. P: "jak powiedzieć po angielsku "czas biegnie nieubłaganie"?" M: "time flies" P: "sands of time are running out" h: "time- tricky little fucker" trzynastolatek - Przepraszam. - Tak? - Czy wie pani, gdzie kupić migacze do lokomotywy? Kiedy już wszyscy przyniosą dary, kiedy już wszyscy pójdą, zostaną naczynia, woda ciepła, płyn co szybko usuwa tłuszcz. Pośród ich sterty odnajduję właściwy sens bycia solenizantką. Niezależnie od tego, ile się zarobi, ile zje i wypije, ile się pojeździ na chabetach i na dobrym wrażeniu, pustka pozostanie pustką. |